„W całym życiu na­jis­totniej­sze jest to, czy przyj­mu­jemy rzeczy za oczy­wis­te, czy też z wdzięcznością.“

Gilbert Keith Chesterton
Jednym z najskuteczniejszych sposobów wprowadzania zmian w życiu jest przyjęcie postawy wdzięczności, za to kim jesteśmy i co mamy. Niby proste, ale rzadko praktykowane, gdyż zazwyczaj skupiamy się na tym, czego nam do szczęścia brak.

Brene Brown, autorka bestsellerów „Daring greatly“ and „Gifts of imperfection“ przeprowadziła badania, w których przy słowie wdzięczność pojawiało się drugie, pozornie zaskakujące w tym kontekście – praktyka. A więc praktykować wdzięczność. To o czym mówi większość poradników począwszy od tych, mających nas przenieść na wyższy poziom zasobów finansowych, jak chociażby program Millionaire Mind Harva Ekera, a skończywszy na książkach promujących rozwój duchowy.

Do takich samych wniosków jak Brown doszedł brytyjski psycholog Shawn Achor (jego wystąpienie do zobaczenia na TED). Jako jedną z najskuteczniejszych metod na „przeprogramowanie“  pracy mózgu uznał on po prostu 2 minuty spędzone każdego dnia przez 3 tygodnie z rzędu na określaniu tego, za co czujemy wdzięczność. Najlepiej co najmniej 3 innych, nowych rzeczy każdego dnia. Wg. Achora w ten sposób mózg przezwycięża negatywny wzorzec skanowania świata i zaczyna poszukiwać tego, co dobre.

Praktykować znaczy więc wykonywać konkretne, namacalne czynności – to coś więcej, niż jedynie mieć poczucie bycia wdzięcznym. Praktykować to bez wyjątku, codziennie, co tydzień, ale w jakimś rytmie, wypisywać  osoby/ sprawy/ rzeczy, za które jest się wdzięcznym; to wprowadzać rodzinne rytuały wdzięczności; to dzielić się tym z najbliższymi, a nie jedynie narzekać na to, co idzie nie tak. Sposobów jest wiele, ważne, aby mieć gdzieś z tyłu głowy, że WDZIĘCZNOŚĆ DOBRZE JEST PRAKTYKOWAĆ, bo tylko tak może wejść ona w nawyk. Do osób wierzących apelował o to Papież Franciszek, przypominając, że modlitwa to nie książka skarg i zażaleń, a  raczej zauważanie i docenianie tego, czym zostaliśmy obdarowani w życiu.

Poniżej zbiór najważniejszych lekcji wypływających z badań nad wdzięcznością, przeprowadzanych m.in. przez dr. Brown, ale nie tylko:

1.Radość przychodzi do nas w zwykłych momentach. Tracimy okazję jej celebrowania, kiedy stajemy się zbyt zajęci pogonią za rzeczami niezwykłymi.  Zgodnie ze słowami Anthonego De Mello „życie jest czymś, co przydarza nam się w czasie, gdy jesteśmy zajęci planowaniem innych rzeczy”. Kultura, w której żyjemy – „kultura wiecznie nie dość“ – nie dość piękni, młodzi, mądrzy, bogaci, trzyma nas w lęku, że żyjemy życiem zbyt małym, powszednim. Ale uwaga –  ci, którzy utracili w życiu kogoś, bądź coś naprawdę cennego, pytani o to, czego brakuje im teraz najbardziej, wymieniali właśnie tę codzienność, te zwykłe momenty – napicie się kawy z ukochaną osobą, czy usłyszenie śmiechu dziecka dochodzącego gdzieś z podwórka. Bardzo prozaiczne, przyziemne chwile były tymi, za którymi tęsknili najbardziej.

2. Bądź wdzięczny za to, co masz. Ludzie, którzy przeżyli tragedię, pytani o to, jak okazać szacunek dla ich cierpienia, podają tą samą odpowiedź. Nie przepraszaj za to, co masz. Nie odbieraj sobie radości z bycia z własną żoną, ponieważ ja straciłem moją. Doceń, celebruj; nie bierz tego za coś, co jest dane. Bądź wdzięczny i dziel się tym z innymi. Masz zdrowych rodziców? Ciesz się tym, powiedz im, ile dla Ciebie znaczą.

„When you honor what you have, you’re honoring what I’ve lost.“

3. Nie żyj w lęku, że stracisz. Nie jesteśmy w stanie przygotować się na tragedię ani stratę. Możemy jedynie celebrować każdy moment, okazując wdzięczność, za to, że dane nam było go przeżyć. Mając taką postawę w życiu, kiedy zdarzą nam się złe rzeczy, a one się po prostu czasem zdarzają, jesteśmy silniejsi. Brown wspomina incydent ze swoją 6-letnią córką, która bawiąc się w parku na chwilę przystanęła bez ruchu. Zaniepokojona Brown zapytała, co się dzieje, na co Ellie odpowiedziała – robię sobie właśnie fotografię w pamięci. Nie rozumiem, co robisz, dopytywała Brown. Córka odpowiedziała – wiesz, to coś takiego, co zapamiętuję dokładnie, kiedy jestem naprawdę bardzo szczęśliwa. Zamykam oczy i robię sobie fotografię w mojej głowie. Później, jak czuję się smutna albo samotna, przywołuję ją myślami i od razu czuję się lepiej.

4. Zgodnie z prawem przyciągania, to na czym się koncentrujemy, rośnie. Jeżeli koncentrujemy się na tym, za co jesteśmy wdzięczni, przywołujemy tego więcej do swojego życia. T. Harv Eker, międzynarodowy trener w dziedzinie prosperity, retorycznie pyta, jak możemy zacząć więcej zarabiać, skoro nie jesteśmy wdzięczni za te pieniądze, które dotąd zgromadziliśmy. I jako jedną afirmacji do codziennego powtarzania podaje: jestem wdzięczny za wszystkie pieniądze, które teraz mam.

5. W internecie krążył kiedyś film, w którym badano poziom szczęścia uczestników przed rozpoczęciem badania i po jego zakończeniu. Eksperyment polegał na zadzwonieniu do osoby, do której uczestnik odczuwał największą wdzięczność i powiedzeniu jej o tym osobiście. Jeżeli ta osoba nie żyła, można było podzielić się tym, co jej zawdzięczamy, w formie listu bądź rozmowy z osobą przeprowadzającą badanie. Największy wzrost poziomu szczęścia zanotowano u tych uczestników, którzy przyszli w nie najlepszym nastroju i którzy mogli zadzwonić do wybranej przez siebie osoby i podziękować jej za to, że jest, osobiście. Wnioski same się nasuwają, pozostaje tylko pytanie – ile razy my mówimy komuś, że jesteśmy mu wdzięczni. Chociażby za małe, drobne rzeczy.

6. A co ze wszystkimi rzeczami, za które nie czujemy wdzięczności. Tutaj warto się zastanowić, czego one nas nauczyły, po co się zdarzyły właśnie nam. A może nie nam, tylko dla nas?  Jednak czasem ból i cierpienie są po prostu zbyt wielkie, by poczuć wdzięczność i to też trzeba uszanować.

Zadanie domowe zatem – w procesie coachingu zadawane zazwyczaj po każdej sesji – za jakie 3 rzeczy jesteś dzisiaj wdzięczny?

W artykule korzystałam z książki Brene Brown „Daring greatly”, którą gorąco polecam.