W procesie coachingowym jednym z ważniejszych kroków jest poprawne zdefiniowanie celu. Wydaje się to być proste, tym niemniej większość zgłaszających się klientów, ma motywację ?od?, nazywaną też antycelem, czyli doskonale wie, czego nie chce, natomiast nie bardzo wie, czego chce w zamian.

Jak już stajemy bliżsi określenia, z jakim celem chcemy pracować, ważną kwestią jest sprawdzenie, z jakiego powodu chcemy swój cel zrealizować. Być może to nie jest już w ogóle nasz cel aktualny, tylko coś z zamierzchłych czasów, co na dzisiaj przestało mieć znaczenie. Bywa i tak, że cel jest celem zastępczym; zgłasza się przykładowo klient z trudną sytuacją rodzinną uparcie twierdząc, że jego głównym celem na proces coachingowy jest zmiana stanowiska pracy.

Te dwa zjawiska mogą być oczywiście ze sobą powiązane, bo jedna zmiana pociąga za sobą drugą, ale warto koncentrować uwagę tam, gdzie jest największy potencjał wzrostu i polepszenia jakości życia. Możemy też chcieć na poziomie nieświadomym osiągać cudze cele – rodziców, środowiska czy takie, które inni osiągnęli, a my mamy taką fantazję, że też powinniśmy. Niekoniecznie chcemy, a właśnie powinniśmy. Tutaj motywacja ukryta jest gdzieś indziej, chcemy by nas zauważono, doceniono, pokochano, a sam cel ma niewiele wspólnego z naszą prawdą, dlatego jego realizacja jest zazwyczaj bardzo kosztowna. Dlatego zawsze tak ważne jest sprawdzenie celu z wartościami klienta, gdyż to one będą stanowić motywację i wewnętrzną siłę napędową do jego realizacji. Tak naprawdę poprawnie sformułowany cel to może nie połowa, ale na pewno znacząca część sukcesu. Jeżeli mamy cel, dostrzegamy więcej możliwości jego realizacji, bo nasza uwaga jest zwyczajnie wyostrzona. To tak, jak z ćwiczeniem – policz, ile jest rzeczy koloru niebieskiego w pokoju, a teraz zamknij oczy i powiedz ile jest rzeczy koloru czerwonego. Nie wiemy tego, bo nasza uwaga była całkowicie skoncentrowana na niebieskich. Warto też mieć gdzieś z tyłu głowy fakt, że realizacja celu zawsze wiąże się ze zmianą, a ta oznacza wydatek energetyczny dla organizmu. Nie stawiajmy więc sobie wielu celów równocześnie. To jeden z powodów, dla których nasze postanowienia noworoczne pozostają w sferze pobożnych życzeń.

Poniżej kilka zasad prawidłowego formułowania celu. Cel musi być pozytywny – czyli czego chcę, a nie czego nie chcę. Pozytywny znaczy zawierający też pozytywne treści. Zamiast spłacić kredyt, zarabiać tyle i tyle miesięcznie (w domyśle – ma starczyć na spłatę raty kredytowej, bieżące wydatki, przyjemności, edukację i inwestycje). To na czym się koncentrujemy rośnie, dlatego warto, aby było to pozytywne i wzmacniające już w samej warstwie słownej. Cel musi być jasno określony – samo stwierdzenie – zwiększyć sprzedaż niewiele mówi. Zwiększyć sprzedaż czego, o ile procent, do kiedy? Cel musi być mierzalny – chcę być bardziej asertywny. Świetnie, ale o ile bardziej? I po czym poznasz, że jesteś bardziej asertywny? Tutaj polecam prowadzenie dziennika/ notatnika, w którym odnotowujemy wszystkie sytuacje wymagające asertywności wraz z naszą odpowiedzią na nie. Po kilku tygodniach możemy sprawdzić, czy nasze zachowanie się zmieniło, czy nadal pozostaje takie samo. Cel musi być też ambitny, a zarazem realny ? jest to o tyle trudna do wyważenia kombinacja, że cel zbyt ambitny zniechęca, jest bardziej na zasadzie udowodnienia sobie samemu czegoś tam, a nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Z kolei cel zbyt realny nie motywuje, jest po prostu nudny, oczywisty. Te dwa składniki: realność celu i jego atrakcyjność trzeba zmieszać w takich proporcjach, aby przy realizacji celu pojawiło się poczucie zarówno sprawstwa jak i kontroli. Tylko wtedy czujemy, że zmieniamy, zmieniamy na lepsze, pozostając przy tym panem sytuacji. Dobrze by było, aby cel był terminowy, czyli określony w czasie. Tutaj z kolei wiele osób boryka się z problemem magicznych dat – “od początku roku wezmę się za siebie i zacznę ćwiczyć”. To cel życzeniowy, bardzo mocno ogólny, a przez to pozostający najczęściej w strefie marzeń. 2 czy 4 razy w tygodniu, rano czy wieczorem, co będę ćwiczyć, sam czy w fitness clubie, a może z osobistym trenerem, jak długo ma trwać trening – to tylko część pytań, które przy takim poziomie ogólności pozostają bez odpowiedzi.

Podsumowując – najważniejsze jest, aby cele były jasno określone, konkretne, pozytywne i PRAWDZIWE w najgłębszym tego słowa rozumieniu. Jedyna droga, by wiedzieć czy to nasz cel czy nie, to odpowiedź na pytanie, jak się z tym czujemy. Nie, jakie mamy za i przeciw, jak 6 za, a 2 przeciw, to robimy. Nie, nie tędy droga. Może być tylko jedno przeciw, które przekreśla tysiące za. Nie też racjonalne uzasadnienia, nie przekonywanie siebie, że to będzie dobry bądź zły pomysł, nie słuchanie opinii otoczenia, tylko prosta odpowiedź na pytanie – jak się z tym czujemy? Jeżeli dobrze, komfortowo, spokojnie, to dopiero teraz warto przeanalizować i uzasadnić swój wybór na poziomie umysłu. “Jeżeli się wahasz, cokolwiek w tej rzeczy wywołuje w Tobie lekki niepokój lub niewygodę, jeżeli przemyka lekki cień wątpliwości lub przygnębienia- masz do czynienia z obcą rzeczą.” Nie jest ona dla Ciebie. Jednoznacznym kryterium wyboru jest to, czy potrzebujemy przekonywać samego siebie. Jeżeli tak, to zastanówmy się dobrze, czy to jest nasza droga, czy oby na pewno nie realizujemy cudzego pomysłu na swoje życie. Pamiętajmy przy tym, że “cele są środkami, dzięki którym możemy stać się doskonalsi, niż jesteśmy. Potrzebujemy celów nie dla tego, co nam dają, ale dla tego, co możemy osiągnąć dzięki temu, że w ogóle je sobie wyznaczyliśmy.”