Shawn Achor, badacz szczęścia pracujący na Uniwesytecie Harvarda, przekonuje, aby najpierw zadbać o dobre samopoczucie, a potem cieżko pracować na sukces zawodowy. Jeżeli wspomniane przez Harvarda samopoczucie rozważamy w kategorii bycia w zgodzie ze sobą, to najpierw dobrze jest spojrzeć uważnie wgłąb siebie i zobaczyć, co na swój temat sobie myślimy, jakie mamy przekonania, co jest rzeczywiście dla nas ważne. To trudna praca, bywa i bolesna, ale jedynie taka elementarna uczciwość względem siebie samego jest w stanie nas uchronić przed przystawieniem “zawodowej” drabiny do złej ściany. Przekonanie o tym, kim jesteśmy i do czego się nadajemy, odziedziczyliśmy w spadku po słowach wypowiadanych przez najważniejsze dla nas osoby – rodziców, dziadków, opiekunów, nauczycieli. Wielu z nas wyrastało w pokoleniu, które motywowane było poprzez brutalną krytykę wprost bądź subtelniejszą jej odmianę – czyli porównywanie. Zajmujemy się zatem zbyt często udawadnianiem wszystkim po kolei, że umiemy, potrafimy, nadajemy się, a na swoje osiągnięcia patrzymy poprzez pryzmat innych. Podoba im się czy nie? Dadzą nam przysłowiowego like’a czy przejdą obojętnie. Mało w tym nas samych, tego, co rzeczywiście nam daje radość i satysfakcję, niezależnie od tego, co o tym powiedzą inni. Jeżeli znajdziemy te obszary, możemy zgodnie z tym co mówi Achor, zacząć ciężko pracować na sukces. I ta praca na pewno nie będzie w połowie tak ciężka, jak w przypadku, gdy zabieramy się za realizację nie swoich marzeń. Ważna jest więc kolejność, uczciwa rozmowa z sobą samym przed podjęciem każdej ważnej decyzji zawodowej, a potem ciężka praca celem osiągnięcia sukcesu. Udawanie kogoś kim nie jesteśmy, jest decyzją za którą płaci się olbrzymie koszty – wypalenie zawodowe, poczucie pustki, stany depresyjne i lękowe to najczęstsze z nich.